Gdzie

Atelier Hothaus

Romanowicza 4, Krakow

wieczór autorski - poezja Wojtek Michalec

Od: Piątek Luty 06, 2009

19:00

Do: Piątek Luty 06, 2009

00:00

Wydarzenie

Zapraszamy na wieczór autorski
- poezja Wojtek Michalec
Branża łożyskowa, a w środku poeta?

Pierwszy wieczór autorski w Hothausie! Nie pojawia się gwiazda literatury! Pojawia się ktoś o kogo głównie nam chodzi. Człowiek który oprócz codzienności dostrzegł w swoim życiu piękno, sztukę i potrzebę dzielenia swoich odczuć z innymi. Nie dusi w środku, pisze jak umie, ale działa dla swego ducha, który kołacze się w ciele. Ma odwagę by mówić o swoich potrzebach i pokazywać nam jakie one są. Niech Wojtek Michalec będzie pierwszym drogowskazem do Hothausu dla tych którzy pragną zajmować się sztuką, a ciągle piętrzą sobie przeszkody a drodze do realizacji. Przyjdźcie i zobaczcie że to przyjemne, łatwe i konieczne w życiu żeby odnajdować drogę nie tylko do supermarketu i plazmy ale do własnego wnętrza.

Podczas wieczoru Wojtek podzieli się z przybyłymi własną twórczością, pogadamy, może nawet potańczymy, spędzimy miły wieczór.

Oceń, żywo reaguj, zaakceptuj, lub konstruktywnie krytykuj. Tego oczekujemy jak przyjdziesz.

Atelier Hothaus
6 luty 2009, godz. 19.00
Wstęp wolny!

Wojtek Michalec początkujący poeta, prozaik.
Nazywam się Michalec a na imię mi Wojciech, choć wole formę Wojtek. Drugie imię mam Stanisław - po ojcu.
Urodziłem się w październiku 65 roku dokładniej 4, Nowa Dęba pod Tarnobrzegiem w rodzinie szumnie nazywanej inteligencją pracującą - ale to blef. Moja matka Lucyna nie pracowała aż do moich 14 urodzin, choć szkoda, a ojciec Stanisław, mimo 75 lat, pracuje nadal - handlujemy sobie razem w branży łożyskowej, razem - ale każdy osobno. Zostałem przez rodziców obdarzony starszą siostrą , która nie handluje łożyskami. W 68 mieszkałem w Błoniu pod Warszawą. Rok później zamieszkałem w Niewiadowie gdzie mieszkałem przez dziesięć lat. Mała miejscowość w okolicach Tomaszowa Mazowieckiego, typowy COP fabryka i osiedle bloków w otoczeniu sosnowych lasów. Ten 10 letni okres wspominam jako najbardziej dla mnie, a raczej dla mojego rozwoju osobowości, twórczy. Wtedy i tam rozpocząłem edukacje szkolną i życiową. W 79 jesienią przeprowadziłem się do Michałkowic (dzielnica Siemianowic Śląskich). Typowy Śląsk z familokami, hałdami, górnikami i ludźmi mówiącymi inaczej - z kulturą o specyficznym kolorycie. Szkoła średnia, a dokładnie technikum kolejowe, zajęła mi 6 lat. Po pierwszym roku w TK Sosnowiec musiałem zmienić kierunek i szkołę na TK Łazy (pod Zawierciem). Opuściłem dom rodzinny po skończeniu Technikum i zamieszkałem z obecną żoną. Wielokrotnie zdawałem na studia na ASP ale mnie nie przyjęto. W między czasie rozpocząłem pracę. Przez cztery lata pracowałem w elektrowni (Łagisza), następnie na pół roku zostałem bezrobotnym. Próbowałem pracy w charakterze kasjera w kantorze, by w końcu zaistnieć jako handlowiec rtv w prywatnej spółce, gdzie wyczerpałem wszelkie możliwość awansu zawodowego u innych, więc rozpocząłem własną działalność handlową, usługową - telefony, faxy, centrale telefoniczne itp., którą w 95 roku rozszerzyłem o medycynę niekonwencjonalną, organizację imprez aż po kabarety (np. Potem), by zbankrutować w 99 roku. I jak to przystało na bankruta kupiłem dom, ponad 2 ha ziemi, zmieniłem samochód na lepszy i przebranżowiłem się na handel łożyskami i rolnictwo ekologiczne. Posiadam nawet atest ekologiczny na uprawę trawy, pewnie jako jeden z niewielu "młodych" poetów.
Od 86 roku jestem wegetarianinem z czystego lenistwa, bo trzeba było stać w kolejce po byle ochłap, czy parówkę. Jeszcze palę i uprawiam sport. Politycznie niezaangażowany o sympatiach lewackich, syndykalnych.
Jak przystało na debiutanta piszę od roku wiersze i prozę.
Tak naprawdę to ponowiłem pisanie po dwudziestoletniej przerwie pod wpływem kolegi poety Piotra K., który zdecydował się na publikacje drukiem swojego bloga z jednego z forów randkowych. By móc mu coś doradzić zarejestrowałem się. Moje pisanie przyszło w wyniku czytania cudzych blogów. Wszystkie były zbyt smutne, wręcz monotematyczne: "taka niby jestem wspaniała czy wspaniały, a jednak życie niema sensu, nie daje radości" - więc zacząłem się rozpisywać najpierw w cyklu "Kawa", potem w opowiadaniu "Pasterz", które piszę do dziś, a od którego zacząłem uciekać w wiersze. Portal dał mi dużą swobodę i jednocześnie audytorium, kontakt z potencjalnym odbiorcą - czytelnikiem, co mnie dowartościowało, utwierdziło że ma to sens.
W poezji cenie sobie szczerość autora, wyrazistość, świadomość formy przesłania takie, by uniknąć szkolnego pytania, o czym chciał powiedzieć autor.
Mój problem w pisaniu to przede wszystkim dysleksja, która w czasach szkolnych męczyła mnie, bo z jednej strony byłem w stanie zaliczyć egzamin ustny, z drugiej pisemny był niewykonalny.
Reasumując - piszę, dojrzewam i sam jestem ciekaw jak daleko to zajdzie.
Ponad to mam żonę, dwójkę wspaniałych dzieci: Kasię 7 lat i Olka 12.
Hobby: mechanika samochodowa - w szczególności Mitsubishi, czynne uprawianie sportu, konie, góry itd.

Wojtek Michalec

Strona Internetowa Wydarzenia: http://www.arsharter.pl/index.php?id=50

Dodał W dniu Styczen 30, 2009

Komentarze

Dodaj komentarz

Limit: 4000 znaków.